ZEMSTA: U-Booty kontra alianckie lotniskowce eskortowe 1941-45
W latach 1941-1945 wiele niemieckich okrêtów podwodnych zosta³o zniszczonych przez samoloty z alianckich lotniskowców eskortowych. Wykrycie przez lotnictwo pok³adowe bywa³o pierwszym aktem dramatu jeszcze liczniejszych. Jednak kilku U-Bootom uda³o siê w jaki¶ sposób pom¶ciæ swoich towarzyszy - ofiarami ich torped pad³y bowiem w³a¶nie lotniskowce eskortowe.
O tym jest ta opowie¶æ.
* * *
Lotniskowce eskortowe stanowi³y gro¼n± broñ w arsenale Sprzymierzonych. By³y to stosunkowo niewielkie okrêty, których hangary mie¶ci³y kilka, najwy¿ej kilkana¶cie ma³ych samolotów - my¶liwców lub lekkich bombowców. Wprowadzone do Bitwy o Atlantyk, zmieni³y jednak oblicze wojny z U-Bootami. Do tej pory konwoje pomiêdzy Wielk± Brytani± i Stanami Zjednoczonymi musia³y przebyæ ¶rodkow± czê¶æ swej trasy bez os³ony lotniczej - jej zapewnienie uniemo¿liwia³ niewystarczaj±cy zasiêg samolotów z baz na l±dzie. Teraz Niemcy utracili pewno¶æ siebie, gdy¿ nie by³o ju¿ takich rejonów na oceanie, w których czuliby siê wzglêdnie bezkarnie:
...atak samolotu spadaj±cego jak grom z jasnego nieba by³ tutaj przecie¿ zupe³nie niemo¿liwy. - wspomina³ wstrz±¶niêty oficer U-Boota - Jak taki ma³y samolot móg³ siê tutaj znale¼æ? ¯aden ze znanych typów maszyn nie by³ w stanie dolecieæ do tego miejsca, le¿±cego na ¶rodku Atlantyku i powróciæ do najbli¿szego l±du. Nasuwa³ siê wiêc jedyny mo¿liwy wniosek: konwój mia³ swoje w³asne samoloty. Wprost nie chcia³o nam siê wierzyæ, aby maszyny mog³y patrolowaæ tu, na oceanie i spokojnie wracaæ na swój lotniskowiec. Fakt istnienia konwoju wyposa¿onego w lotnictwo pok³adowe zachwia³ naszymi podstawowymi wyobra¿eniami o wojnie podwodnej. Dosz³o oto do nas, ¿e odt±d ju¿ nigdy nie bêdziemy zdolni do zadania zaskakuj±cego ciosu oraz skrytego odwrotu bez spotkania siê z gwa³townym kontratakiem przeciwnika.
Lotniskowce eskortowe stanowi³y j±dro gro¼nej si³y poszukiwawczo-uderzeniowej, dysponuj±cej mo¿liwo¶ciami patrolowania i zwalczania okrêtów podwodnych na ogromnym obszarze.
Zarazem dla ka¿dego kapitana U-Boota lotniskowiec eskortowy przedstawia³ siê jako niezwykle nêc±cy k±sek. Choæ jednak ¶miertelna gra by³a warta trofeum, to role zwierzyny i my¶liwego mog³y siê w niej ³atwo odwróciæ. Do takiego, potencjalnego ³upu, nawet zbli¿yæ siê by³o z regu³y niebezpiecznie. U-Boot musia³ stawiæ czo³a ¶mierciono¶nej, powietrznej i morskiej kombinacji nowoczesnych ¶rodków wykrywania i ra¿enia.
Mimo to Niemcy kilka razy dokonali tej sztuki.
* * *
Pierwszy
HMS "Audacity" by³ pierwszym lotniskowcem eskortowym Royal Navy. 14 grudnia 1941 wyp³yn±³ z Gibraltaru wraz z kieruj±cym siê do Wielkiej Brytanii konwojem HG 76. Na jego pok³adzie nie by³o samolotów do zwalczania okrêtów podwodnych, a tylko my¶liwce - i to w liczbie zaledwie sze¶ciu. Ta szóstka w ci±gu najbli¿szego tygodnia odda³a konwojowi nieocenione us³ugi. Pok³adowe "Martlety" niestrudzenie wypatrywa³y U-Bootów w jego pobli¿u i zawziêcie odpêdza³y odeñ bombowce Fw-200 "Condor" - zestrzeliwuj±c nawet dwa z nich, a parê nastêpnych uszkadzaj±c.
Bowiem Niemcy, uprzedzeni przez wywiad o przej¶ciu konwoju, skierowali do walki z HG 76 powa¿ne si³y: 7 U-Bootów (2 typu VII i 5 typu IX) grupy "Seeräuber" wspieranych przez "Condory" z Bordeaux. Wywiad uprzedzi³ równie¿, ¿e konwojowi towarzyszy lotniskowiec (nie wiedziano o istnieniu "Audacity" i b³êdnie zidentyfikowano go jako lotniskowiec warsztatowy "Unicorn"). Wzmacniaj±c grupê "Seeräuber" trzema dalszymi U-Bootami typu VII, admira³ Dönitz jasno okre¶li³ ich priorytetowy cel: "Macie szansê zatopiæ w pierwszej kolejno¶ci lotniskowiec. Bêdzie wam wtedy ³atwiej." Jak dot±d bowiem straty zadane konwojowi przez U-Booty by³y niewspó³mierne od ponoszonych przez nie w starciu z eskort±: kosztem trzech utraconych jednostek zatopi³y tylko jeden statek i niszczyciel.
Na wielki sukces przysz³o Niemcom poczekaæ a¿ do nocy 21 grudnia, kiedy Brytyjczycy pope³nili dwa fatalne b³êdy.
Po pierwsze, dowodz±cy eskort± komandor Frederic J. "Johny" Walker wpad³ na niefortunny pomys³, by w pewnej odleg³o¶ci od konwoju upozorowaæ bitwê, odci±gaj±c w ten sposób U-Booty. Wypuszczenie kilku flar i salwy z dzia³ wywar³y jednak skutek zgo³a niezamierzony. Nie uprzedzone o ca³ej akcji statki konwoju wystrzeli³y pociski o¶wietlaj±ce, zwane "p³atkami ¶niegu", które ca³kowicie wyja¶ni³y sytuacjê, tyle ¿e Niemcom...
Po drugie, dowódca "Audacity" nie popisa³ siê zupe³nie, lekkomy¶lnie ustawiaj±c swoj± cenn± jednostkê, pozbawion± tej nocy eskorty... samotnie na prawym skrzydle konwoju, w odleg³o¶ci oko³o 10 mil od niego.
By³a to fatalna decyzja - napisa³ uczestnik Bitwy o Atlantyk, a pó¼niej wybitny historyk - bo w³a¶nie tam krêci³y siê czatuj±ce i ¶ledz±ce konwój U-Booty. Sta³o siê wiêc to, co by³o nieuniknione.
By³o oko³o godziny 23.00. "Audacity" ukaza³ siê oto, w powodzi blasku wystrzelonych przez konwój "p³atków ¶niegu", niczym artysta na scenie, przed oczyma nie dowierzaj±cego w³asnemu szczê¶ciu kapitana Gerharda Bigalka. Dowodzi³ on U-751, jednym z owej trójki U-Bootów, którymi Dönitz zasili³ grupe "Seeräuber". Niektóre relacje mówi±, ¿e pocz±tkowo Niemiec uzna³ "Audacity" za zbiornikowiec. Nieprawda. By³o wrêcz przeciwnie - Bigalk rozpozna³ ¿e ma do czynienia z lotniskowcem, i to znacznie wiêkszym, bowiem doszed³ do wniosku ¿e ma przed sob± o wiele potê¿niejszy "Formidable".
U-751 odpali³ trzy torpedy z dziobowych wyrzutni. Wszystkie by³y celne i okrêt b³yskawicznie nabra³ przechy³u. Jego agonia trwa³a tylko dziesiêæ minut. Bigalk po ataku zszed³ pod powierzchniê, by na³adowaæ wyrzutnie. Gdy siê wynurzy³, powierzchnia morza by³a pusta...
Pierwszy brytyjski lotniskowiec eskortowy zgin±³.
Sukces nast±pi³ jednak o tyle za pó¼no dla Niemców, ¿e HG 76 znajdowa³ siê ju¿ na skraju zasiêgu lotnictwa bazowego z Wysp Brytyjskich i U-Booty nie zd±¿y³y zadaæ mu ju¿ ¿adnych strat.
W zatopienie "Formidable" Dönitz nie uwierzy³, choæ nie mia³ nic przeciwko wychwalaniu w³a¶nie takiego sukcesu Bigalka przez propagandê. Admira³ podejrzewa³, ¿e zniszczonym okrêtem by³ ów "Unicorn", z którym pomylili "Audacity" niemieccy szpiedzy. Ale zwyciêskiemu dowódcy tak czy inaczej przyzna³ Krzy¿ Rycerski.
* * *
Na zachód od Gibraltaru
Operacja "Torch" - l±dowanie Sprzymierzonych w Afryce Pó³nocnej - zakoñczy³a siê sukcesem. W po³owie listopada 1942 roku czê¶æ bior±cych udzia³ w desancie jednostek p³ywaj±cych opuszcza³a ju¿ Morze ¦ródziemne i przez Gibraltar kierowa³a siê ku Zjednoczonemu Królestwu.
Niemcy spodziewali siê ruchu konwojów na tej trasie. G³ównodowodz±cy Okrêtami Podwodnymi zacz±³ koncentrowaæ swoje U-Booty na zachód od Gibraltaru. Dwa z nich znalaz³y siê na drodze konwoju MKF 1.
Sk³ada³ siê on z o¶miu sporych statków i transportowców wojska pod eskort± piêciu niszczycieli. Ponadto do³±czy³y doñ mu dwa brytyjskie lotniskowce: niewielki i leciwy ju¿ "Argus" oraz eskortowy "Avenger". Ten drugi by³ nowym, lecz zas³u¿onym ju¿ okrêtem, gdy¿ przed kilkoma miesi±cami ws³awi³ siê w os³onie arktycznego konwoju PQ 18. Niemcom bardzo wówczas zale¿a³o na zatopieniu "Avengera", którego samoloty mocno dawa³y siê im we znaki. By³ pierwszoplanowym celem ataków z powietrza i spod wody, jednak z wszystkich opresji wyszed³ obronn± rêk±. Jak siê jednak ju¿ wkrótce mia³o okazaæ, jego wojenne szczê¶cie w³a¶nie siê wyczerpa³o.
Nad ranem 15 listopada radar niszczyciela HMS "Wrestler" z³apa³ echo piêæ mil przed czo³em konwoju: to by³ U-Boot!
Niemiec, zorientowawszy siê w sytuacji, zacz±³ umykaæ pod powierzchniê. Jednak niszczyciel pogna³ na jego spotkanie ile pary w maszynach, rzucaj±c bomby g³êbinowe tu¿ nad miejscem alarmowego zanurzenia U-Boota. Nigdy wiêcej nie us³yszano ju¿ o U-98.
¦wiadkami pogoni za nim by³a za³oga drugiego U-Boota operuj±cego w tym rejonie - U-155, jednostki typu IXC pod dowództwem Adolfa-Corneliusa Pieninga. Niemiecki kapitan zobaczy³ równie¿, jak zaalarmowany konwój pospiesznie zmienia kurs i... wychodzi mu prosto na strza³. Nie mia³ ni chwili czasu, by zwlekaæ z odpaleniem torped - chocia¿ nie zosta³ jak dot±d wykryty, to równie¿ ku niemu zbli¿a³ siê jeden z brytyjskich niszczycieli. Niejako "z biodra", celuj±c po prostu w konwój, a nie w konkretne jednostki, wygarn±³ salw± ze wszystkich dziobowych wyrzutni, po czym run±³ w g³êbokie zanurzenie. Dobieg³ go odg³os trzech detonacji. Na dobr± sprawê Piening nie mia³ jednak pojêcia, jakim rezultatem zakoñczy³ siê jego atak...
Tymczasem U-155 odniós³ ogromny sukces!
Wystrzelona w po¶piechu salwa okaza³a siê nad wyraz skuteczna. Jedna torpeda zatopi³a transportowiec wojska "Ettrick" (11 300 BRT), inna uszkodzi³a transportowiec USS "Almaak" (6700 BRT), kolejna, trzecia trafi³a w "Avengera"...
Ugodzony ni± lotniskowiec wylecia³ w powietrze. Wraz z okrêtem, który najwyra¼niej po prostu rozpad³ siê w¶ród ognistej eksplozji, zginê³o bardzo wielu ludzi. Zdo³ano uratowaæ zaledwie 12 osób spo¶ród za³ogi licz±cej oko³o piêæ i pó³ setki marynarzy.
Anglicy nie og³osili komunikatu o tragedii "Avengera", o której Niemcy dowiedzieli siê dopiero po zakoñczeniu wojny. Ponadto Admiralicja wymog³a na konstruktorach lotniskowców eskortowych modernizacje systemu tankowania benzyny lotniczej, w którego wadach dopatrywano siê odpowiedzialno¶ci za katastrofê. I rzeczywi¶cie, jak zobaczymy, inne trafione pojedynczymi torpedami brytyjskie lotniskowce eskortowe zdo³a³y przynajmniej utrzymaæ siê na wodzie, choæ niekoniecznie w s³u¿bie...
* * *
Pojedynek na Atlantyku
14 maja 1944 roku na wody Atlantyku wyp³yn±³ niemiecki okrêt podwodny - U-549 pod dowództwem Detlava Krankenhagena. Kierowa³ siê ku wybrze¿om Brazylii. Aliancki nas³uch przechwyci³ informacjê o jego wyj¶ciu z portu. Kryptolodzy rozszyfrowali jej tre¶æ. Spekulowali nawet na temat U-Boota, upatruj±c siê w jego rejsie misji specjalnej, próby przewiezienia do Ameryki Po³udniowej szpiegów i ich wyposa¿enia.
W ka¿dym razie U-Boota postanowiono przechwyciæ. W tydzieñ pó¼niej z portu w Casablance wyruszyli my¶liwi: lotniskowiec eskortowy USS "Block Island" w towarzystwie niszczycieli eskortowych, "Ahrens", "Barr", "Eugene N. Elmore" oraz "Robert I. Paine". Amerykañski zespó³ pod dowództwem Francisa M. Hughesa skierowa³ siê ku Maderze.
28 maja, tu¿ przed godzin± pierwsz± w nocy, radar jednego z patroluj±cych w powietrzu "Avengerów" wykry³ obiekt na powierzchni w odleg³o¶ci 58 mil od lotniskowca. Na rozpoznanie wys³ano USS "Paine". Oko³o szóstej rano uzyska³ kontakt sonarowy. Odpali³ salwê z miotacza "Hedgehog", czyli "Je¿" - ale bez rezultatu. Jak wiadomo, pociski "Je¿a" mia³y zapalniki kontaktowe i wybucha³y tylko w przypadku bezpo¶redniego trafienia - tym razem nie eksplodowa³ ¿aden. Kilka minut po ataku zaobserwowano wieloryby, co da³o Amerykanom wielce do my¶lenia. Czy¿by uganiali siê za... zwierzakiem?! "Paine" zaniecha³ poszukiwañ i powróci³ do lotniskowca.
Ale w nocy 29 maja historia siê powtórzy³a. Oko³o pierwszej radar "Avengera" znów wykry³ co¶ na powierzchni, jednak tym razem nie wys³ano ¿adnej jednostki dla zweryfikowania kontaktu. Mo¿e zadecydowa³a tu pamiêæ o poprzednionocnym spotkaniu z wielorybami?
Trzeba przyznaæ, ¿e kolejny dzieñ up³yn±³ jednak na intensywnych, choæ bezskutecznych poszukiwaniach U-Boota, prowadzonych g³ównie przez samoloty pok³adowe. Tymczasem niszczyciele pobra³y z lotniskowca paliwo. Tu¿ po dwudziestej "Block Island" zmieni³ kurs w celu ustawienia siê pod wiatr; Hughes chcia³ wypu¶ciæ samoloty na kolejny patrol.
Ale o godzinie 20.13 spokój prysn±³, wilk rzuci³ siê my¶liwemu do gard³a!
Kad³ubem lotniskowca wstrz±snê³a podwójna eksplozja, kiedy dwie torpedy niemal jednocze¶nie ugodzi³y go w dziób i rufê. U-549 by³ w pobli¿u, nie ucieka³ przed Amerykanami, lecz sam polowa³. Krankenhagenowi dopisa³o szczê¶cie, ów zwrot lotniskowca pod wiatr okaza³ siê dla "Block Island" fatalny, wyprowadzaj±c go najwyra¼niej prosto pod wyrzutnie Niemca. Ciê¿ko uszkodzony okrêt zastopowa³. Krankenhagen postanowi³ dobiæ ofiarê. O 20.23 trzecia torpeda rozdar³a burtê lotniskowca i zacz±³ on ton±æ ruf±. Szczê¶ciem dla za³ogi ta spora, 9800-tonowa jednostka sz³a na dno dosyæ wolno i zginê³o tylko 6 osób, a wiêkszo¶æ za³ogi - 951 marynarzy - ocala³a; podnios³y ich z morza "Ahrens" i "Paine".
Tymczasem jednak polowanie trwa³o. Obserwatorzy na "Elmorze" dostrzegli peryskop i niszczyciel zrzuci³ nad tym miejscem bomby g³êbinowe. Bez widocznego skutku. U-549 odpowiedzia³ torped± akustyczn±, która trafi³a w rufê "Barra". Jej wybuch zabi³ tuzin ludzi i zrani³ szesnastu, z potrzaskanej rufy wypad³y bomby g³êbinowe i eksplodowa³y w wodzie powoduj±c dodatkowe uszkodzenia. Mimo to okrêt utrzyma³ siê na powierzchni, niezdolny wprawdzie do walki (Pó¼niej dop³yn±³ na holu do Casablanki, jako tako po³atanego odstawiono go do Bostonu i tam wyremontowano. Przetrwa³ wojnê.)
O 20.38 operator sonaru "Elmore'a" us³ysza³ odg³os kolejnej, pêdz±cej w stronê jego okrêtu torpedy. B³yskawicznie nakazana "ca³a naprzód" i nag³y zwrot uratowa³y niszczyciel. Jednak¿e jak dot±d to niewidzialny drapie¿ca by³ gór± i wci±¿ atakowa³.
Teraz jednak szczê¶cie mia³o siê odwróciæ od Krankenhagena. Oto o 20.40 ratuj±cy za³ogê lotniskowca "Ahrens" uzyska³ wreszcie kontakt sonarowy z jego zanurzonym U-Bootem. Nie mog±c atakowaæ samemu - wokó³ w wodzie p³ywali rozbitkowie - zaalarmowa³ niezmordowanego "Elmore'a". Ten pogna³ w rejon kontaktu, nawi±za³ go samodzielnie i zaatakowa³ "Je¿em". Pociski przebi³y powierzchniê wody, a po kilku chwilach trzy z nich eksplodowa³y. "Elmore" podszed³ do ataku ponownie i zrzuci³ bomby g³êbinowe. Jego sonarzystów dobieg³y z g³êbiny odg³osy oznajmiaj±ce koniec tak drogo okupionego polowania. W¶ród trzasków ³amanego i zgniatanego kad³uba U-549 szed³ na odleg³e o oko³o 3000 stóp dno...
Krankenhagen zgin±³ wraz z ca³± za³og± swego okrêtu. O ostatnich chwilach U-549 wiemy tylko tyle, ile mówi± nam relacje amerykañskich uczestników jego ostatniej walki. Walki zupe³nie dzi¶ zapomnianej, a przecie¿ dramatycznej, zwyciêskiej i tragicznej zarazem. W dzisiejszych czasach mo¿na ju¿ powiedzieæ, ¿e równie¿... bohaterskiej.
* * *
Zapomniane zwyciêstwa
Do dwóch kapitanów U-Bootów los u¶miechn±³ siê pó³gêbkiem i okrutnie. Hans-Jürgen Sthamer i hrabia Hartmut von Matuschka odnie¶li podobne sukcesy - du¿e jak na koñcowy okres wojny - a przecie¿ nigdy nie zostali za nie uhonorowani. Ma³o tego - ich okrêty nie powróci³y z patrolu, a dowódcy zginêli wraz ze swymi za³ogami.
W sierpniu 1944 na wodach Dalekiej Pó³nocy panowa³ ruch. Ze Szkocji ku radzieckim portom pod±¿a³ konwój JW59. Na jego spotkanie wyp³ynê³y U-Booty z norweskich portów. W tym samym czasie rozpoczê³a siê kolejna operacja lotnictwa pok³adowego przeciwko bazuj±cemu w Norwegii "Tirpitzowi". Uczestniczy³o w niej a¿ piêæ lotniskowców - du¿e "Formidable", "Indefatigable" i "Furious" oraz eskortowe "Trumpeter" i "Nabob". Te dwa ostatnie tworzy³y odrêbny, mniejszy zespó³ eskortowany przez kr±¿ownik "Kent", parê niszczycieli i grupê fregat. Sam "Nabob" by³ okrêtem obsadzonym przez kanadyjsk± za³ogê i nie cieszy³ siê w¶ród niej najlepsz± opini±. Z powodu stale prze¶laduj±cych go wypadków - w¶ród których szczególnie haniebnym by³o wej¶cie na mieliznê w cie¶ninie Georgia na pó³nocny-zachód od Vancouver - by³ uwa¿any za jednostkê raczej pechow±.
22 sierpnia przeprowadzono pierwszy (nawiasem mówi±c bezskuteczny - co zwalono na karb panuj±cej mg³y, jakby zapomniawszy ostr± reakcjê niemieckich pelotek i my¶liwców) nalot na "Tirpitza". W ka¿dym razie dowodz±cy admira³ Moore nie zarz±dzi³ odwrotu, lecz zdecydowa³ siê kontynuowaæ ataki, czekaj±c choæby i kilka dni na poprawê pogody.
Okaza³o siê to nie najlepszym raczej pomys³em, jako ¿e tymczasem pozycjê brytyjskiej eskadry osi±gn±³ jeden ze wys³anych na przechwycenie konwoju JW-59 okrêtów podwodnych. W pobli¿u zespo³u lotniskowców eskortowych znalaz³ siê U-354 pod dowództwem Hansa-Jürgena Sthamera.
Nie wykryty przez eskortê - naoczny ¶wiadek wspomina, ¿e tego dnia warunki wodne dla pracy sonarów by³y wrêcz tragiczne - Sthamer zdo³a³ podkra¶æ siê do najsmakowitszych k±sków. Prawdopodobnie odpali³ kilka torped FAT (o torze pêtlowym) i jedn± T-5 (akustyczn±), po czym zgodnie ze standardow± procedur± zanurzy³ g³êboko swój okrêt. Trudno orzec z ca³kowit± pewno¶ci±, czy jako pierwsza dobieg³a celu która¶ z FAT czy T-5. Tak czy inaczej, pechowy "Nabob" potwierdzi³ sw± reputacjê i zainkasowa³ potê¿ny cios w praw± burtê na wysoko¶ci tylnej maszynowni. Okrêt nabra³ przeg³êbienia na rufê, której zanurzenie szybko wzros³o o trzy metry. Szczê¶ciem grupy awaryjne stanê³y na wysoko¶ci zadania i zdo³a³y opanowaæ przecieki. Okrêt zachowa³ zdolno¶æ do poruszania siê, aczkolwiek z minimaln± prêdko¶ci±.
Tymczasem eskorta lotniskowców równie¿ prze¿ywa³a ciê¿kie chwile. Okrêt flagowy zespo³u fregat, HMS "Bickerton", zosta³ trafiony przez któr±¶ z pozosta³ych torped Sthamera, wskutek jej wybuchu utraci³ rufê i zosta³ ca³kowicie unieruchomiony. Poszukiwania U-Boota nie przynios³y rezultatu. Szczê¶ciem dla Brytyjczyków Sthamer nie kontynuowa³ polowania, a zajêty by³ raczej wydostaniem siê poza zasiêg wykrywania eskorty - co mu siê ca³kowicie uda³o.
Naprawy na uszkodzonym lotniskowcu postêpowa³y wolno, lecz stale. Maksymalna, osi±galna dlañ prêdko¶æ wzros³a pocz±tkowo do czterech i pó³ wêz³a, pó¼niej do sze¶ciu, w koñcu do dziesiêciu wêz³ów. Postanowiono zatopiæ le¿±cego wci±¿ martwo na wodzie "Bickertona" i skupiæ siê na ratowaniu lotniskowca. Jeden z niszczycieli dobi³ wiêc torped± ciê¿ko rann± fregatê. Za¶ "Nabob", po przebyciu niemal 1000 mil, zdo³a³ dowlec siê o w³asnych si³ach do Scapa Flow.
Jednak do Rosyth, gdzie mia³ stan±æ w suchym doku, trafi³ ju¿ na holu. A tam, po szczegó³owych oglêdzinach uszkodzeñ, uznano remont za nieop³acalny. Lotniskowiec zosta³ skre¶lony z listy floty. "Nabob", ocalony z takim po¶wiêceniem, znów okaza³ siê pechowcem...
Podobnie jak jego pogromca. U-354 wraz z ca³± za³og± zosta³ zatopiony przez eskortê owego konwoju JW59, który na nieszczê¶cie dla siebie wytropi³ i zaatakowa³. Jego zniszczenie przyznano niszczycielowi "Keppel", kanonierkom "Mermaid" i "Peacock" oraz fregacie "Loch Dunvegan".
Kilka miesiêcy przed zakoñczeniem wojny niemal identyczny co "Naboba" los spotka³ inny brytyjski lotniskowiec eskortowy, HMS "Thane". Oto bardzo skuteczny niemiecki podwodniak ostatniej fazy Bitwy o Atlantyk, hrabia Hartmut von Matuschka na U-482, przedar³ siê przez Kana³ Pó³nocny. 15 stycznia 1945 (wspomnijmy, ¿e wg innych ¼róde³ by³o to 16 grudnia 1944), w samym wej¶ciu do Firth of Clyde storpedowa³ dwie jednostki: norweski zbiornikowiec "Spinanger" oraz w³a¶nie "Thane". Jak wspomniano, historia "Naboba" powtórzy³a siê niemal jota w jotê: uszkodzony okrêt zaholowano do Clyde, gdzie orzeczono o nieop³acalno¶ci jego naprawy. Wojna koñczy³a siê, Bitwê o Atlantyk wygrano, a bohaterowie mogli odej¶æ...
W tym czasie von Matuschka wraz ze swoim okrêtem spoczywa³ ju¿ na dnie. Kanonierki "Starling", "Peacock", "Hart" i "Amethyst" oraz fregata "Loch Craggie" szybko pom¶ci³y storpedowanie "Thane" i "Spinangera", topi±c U-482 wraz z ca³± za³og± niedaleko miejsca jego zwyciêstwa.
Do koñca wojny Niemcy nie dowiedzieli siê o zwyciêstwach Sthamera i Matushki.
Samoloty z lotniskowców eskortowych zatopi³y lub przyczyni³y siê do zatopienia ponad 40 U-Bootów.
Tomasz "Halsey" Borówka
* * *
Bibliografia
Clay Blair, "Hitlera wojna U-Bootów" t.I-II, Warszawa 1998-1999
Karl "Dönitz, 10 lat i 20 dni", Gdañsk 1997
Donald Macintyre, "Pogromca U-Bootów", Gdañsk 1977
Andrzej Perepeczko, "Burza nad Atlantykiem" t.I-IV, Warszawa 1999-2002
Barrie Pitt i red., "Bitwa o Atlantyk", Warszawa 1998
Antony Preston, "Aircraft Carriers", London 1979 (repr.1991)
V. E. Tarrant, "Ostatni rok Kriegsmarine", Warszawa 2001
Herbert A. Werner, "¯elazne trumny", Gdañsk 2002
Richard Woodman, "Konwoje arktyczne 1941-1945", Warszawa 2002
Krzysztof Zalewski, "Lotniskowce II wojny ¶wiatowej", cz.II, Warszawa 1994
oraz materia³y z Internetu